Ciekawe... Czy to się właśnie tak zaczyna?
Zachodzę w głowę, czym jeszcze sama siebie zaskoczę... Choć jedno jest pewne. W moim przypadku zaklinanie się, że "nigdy", zawsze owocuje zdarzeniem, którego właśnie się wyparłam...
Zatem... mam bloga i zamieram na myśl o tym, co będzie dalej...
Całość zamieszania ma swoje źródełko w scrapbooking'u, mój zachwyt i fascynacja stworkami wydzierganymi przez zwinne rąsie koleżanek-scraperek.
Pomyślałam: "A może zrobię album dla mojej mamy, który będzie upamiętniał dziadków, którzy niedawno odeszli..." i ... wpadłam. Pokochałam te robótki i choć wolę prace koleżanek, nie poddaję się ;)
A początek wyglądał tak:
Album cd (wewnątrz film zmontowany ze starych, zeskanowych zdjęć z podkładem muzycznym)
Okładka, strona 1, zdjęcie ślubne moich dziadków
detale

Strona 2, babcia
Strona 3, miejsce na płytę
Strona 4, dzieci moich dziadków
Strona 5, dziadek
bliżej
Strona 6, okładka
I widoczki poglądowe

Użyte materiały:
papiery rodem z Allegro, określane przez firmę Decorer nazwą: S203, kawałek pudełka na cd, kwiatki Prima, ćwieki, nity, koronki, literki domowej produkcji, dziurkacze, pasmanteryjne wstążeczki i koronki, dratwa, guziole z domowego zaplecza, stemple Fancy Pants (Pollen Dust), zawias, duzo wydruków udających stempelki ;) oraz distressowe tusze do cieniowania. Znalazły się też różyczki piankowe, szkielet listka i wycinek ze starej książki...